Strona 11
czytaliśmy przeznaczenia nasze znikły pośród świateł miliona.
W tej chwili Gustaw zbliżył się do okna, i dźwięcznym męzkim głosem, pełnym rzewnej tęsknoty, aryą grobową z Łucyi, kończącą się temi słowy:
Rozłączonych tu na wieki,
Złączyć zdoła tamten świat.
Marya zadrzała na tg nutę i słowa pieśni tak zgodne w tey chwili z jej myślami.
— Juliuszu! rzekła do mnie (a pierwszy to raz nazwała mnie po imienin), pójdźmy już, pójdźmy, niemogę zostać tu dłużej, niewiesz jak silnie wzrusza mnie nuta tej pieśni.
Przypomniałem sobie, że przed kilką dniami całą noc prawie grałem utworzoną przezemnie fantazyę na podobne tema. Nazajutrz po dniu owym gdym spotkał się z Maryą, bardziej niż zwykle wzruszona ze łzami w oczach rzekła do mnie.
— Ach! panie, dziś całą duszą byłam w niebie; na dźwięk twojej muzyki zdaje mi się, że się traci wszystko, co w nas jest ziemskie, to jest głos aniołów mówiących do nas słowami pociechy i nadziei. I tegoż samego dnia jeszcze prosiła mnie, abym grał jej znowu tęż samą fantazyę.
Uczyniłem zadość jej chęci. Gdym pociągnął smyczkiem po strunach, mocne wzruszenie ogarnęło duszę Maryi, mogłem to uważać jeszcze, bom patrzył na nią; w jaki sposób później objawiło się, tego niewiem, gdyż zajęty grą całą duszę wcieliłem w te dźwięki wydobywające się z strun, i raz unosiłem się myślą w niebo, znowu w gronie aniołów, sylfów i nadpowietrznych istot bujając zapomniałem o ziemi, o świecie, o Maryi.
Toż samo ona, jak mi to wyznała później, zapomniała wcale o mojej obecności, słyszała tylko muzykę, widziała ją, że tak powiem, a dusze nasze z łączyły
się w jednem niebie marzenia, uroczone boską muzyki potęgą.
Zrozumiałem słowa Maryi wyrzeczone do mnie tego wieczora, śpiew Gustawa przebudził w jej sercu wrażenie przed kilku dniami doznane, i wspomnienie tego dnia, wspomnienie ważne na całe jej życie wzajemnego wyznania miłości naszej.
Przecież nigdy ani jednem nieodkryliśmy jej słowem; ona odgadła ją w grze mojej, bo natchniony miłością dla Maryi całe czucie moje wlałem w tę grę, ja zaś w jej wzruszeniu i w łzach płynących po twarzy, których nieukrywała przedemną.
Oto była rozmowa serc naszych, pierwsza rozmowa kochanków, jedyne wyznanie miłości.
Zaprowadziłem Maryą na górę do jej pomieszkania, jeszcze była wzruszoną tą pieśnią, którą śpiewał Gustaw. Weszliśmy po cichu otwierając drzwi, mniema-