Strona 14
wróżb i bolesnych przepowiedni, w którym się odbiły wszystkie wrażenia na dniu doznane, i wszystkie uczucia miotające mną, z których najsilniejszemi były: miłość Maryi, i miłość sztuki połączona z żądzą sławy.
Zerwałem się z posłania zimnym potem oblany, jakby strudzony walką z olbrzymem. Przezedrzwi posłyszałem głos Maryi przerywany płaczem i błagający.
— Otwórz, wołała na mnie, otwórz Juliuszu na miłość Boga, mój ojciec jest bardzo słaby i potrzebuje prędkiego ratunku!
Ubrałem się spiesznie, i otworzywszy drzwi, przy nie pewnym blasku rozświtającego poranka, zobaczyłem Maryą bladą i zalaną łzami, stojącą w sieni. Miała na sobie zarzucone nocne ubranie, włosy jej rozwiązane, w długich warkoczach spadały na szyję osłaniając ją, piersi od mocnego wzruszenia wznosiły się pod lekkiem białej sukienki zapięciem; zaledwie
powtórzyć mi zdołała słowa błagalne tak drżała i tak była pomięszana nagłą słabością ojca.
Pobiegłem na górę, i nim jeszcze Marya wejść zdołała za mną, już się znajdowałem przy łożu jej ojca. Leżał jakby bez życia, nieporuszony, zjedna ręką podniesioną ku górze, jak gdyby chciał zdjąć skrzypce na ścianie ponad łożem jego wiszące, ręka ta nieopadła, a gdy ją zwolna nagiąłem pozostała bezwładną. Jednem słowem, była to śmierć z wszelkiemi oznakami życia, bo i twarz zwykle bardzo blada teraz lekko się zarumieniła.
Spieszniej jeszcze niż wszedłem na górę, zbiegłem do siebie potrącając Maryę, która właśnie wchodziła we drzwi, i porwawszy kapelusz, zapominając nawet zamknąć drzwi za sobą, wybiegłem na miasto szukać doktora.
Po półgodzinnem szukaniu zaledwie zdołałem go znaleźć i natychmiast zaprowa-
dziłem z sobą. Żadna zmiana niezaszła w położeniu chorego, leżał nieporuszony, Marya klęczała przy łożu ojca i płakała głośno.
— Czy jest jaki ratunek doktorze? zawołała gdyśmy weszli.
Doktór nic nie odpowiedział, zbliżył się do łóżka, i mniemając że to była apopleksya, odwinął rękaw koszuli chorego, i rozkazując mi trzymać blisko świecę zapuścił lancet w ciało. Za trzeciem dopiero uderzeniem krew kroplami sączyć się poczęła, lecz zaledwie kilkanaście kropel wypłynęło, zatamowała się znowu, i daremne było czwarte zapuszczenie lancetu.
Wtenczas doktór kazał sobie podać szczotkę i począł nią silnie nacierać ciało jego.
Marya w niemej boleści, tłumiąc płacz i łkania spoglądała na daremne wysilenia sztuki lekarskiej.
Doktór pomyślał chwilę i zapytał mnie,