Strona 33
powolnym krokiem zbliżał się do tego miejsca, jak duch przesuwając się po ziemi.
Marya, która mi się nieprzypatrywała przed tem, w chwili gdy jej dawałem jałmużnę spojrzała na mnie i poznawszy, głosem rozdzierającym serce zawołała; Juliusz! Juliusz!
Potem trzymając dziecie na ręku poczęła uciekać w tę stronę, z której przyszedłem. Lecz gdy postać czarna zbliżyła się do niej, wyciągając ręce ku niej zawołała: mój ojcze! mój ojcze! i bez czucia upadła na zimne kamienie. Dziecie poczęło krzyczeć żałośnie
Obcy niezatrzymał się nad nią i szedł ku mnie; chciałem uciekać, dogonił mnie, schwycił za ramie i zatrzymał mówiąc: — Nikczemny, twoja żona umiera z głodu, a ty nieponiesiesz jej ratunku!
Spojrzałem na twarz jego teraz oświeconą księżycem, kapelusz spadł mu z głowy, wiatr rozwiewał z czoła długie cie-
mne włosy; i poznałem, kogo, widmo upiora.
Przeżegnałem się. On zrozumiał mój przestrach i rzekł do mnie:
— Próżna twoja obawa, nie jestem duchem jestem tylko bratem ojca Maryi; dowiedziałem się ojej nieszczęściu, przybyłem tu, ścigałem za tobą, aby cię naprowadzić na drogę obowiązku i cnoty. Teraz powróć do twojej żony, ona potrzebuje ratunku, pamiętaj, że nad tobą czuwam.
I zakrywszy się czarnym szerokim płaszczem zniknął; a ja poszedłem ku miejscu, gdzie zostawiłem Maryą zemgloną. Nie zastałem jej tam, otrzeźwiła się sama, bo ją płacz dziecka przebudził i powstawszy, wolnym krokiem wróciła do domu. Pobiegłem za nią, alem jej dogonić niemógł.
Powróciwszy do domu ujrzałem światło w mojem pomieszkaniu; otworzyłem drzwi
i zastałem tam Maryą siedzącą nad kołyską dziecięcia, które było bardzo chore i niemogła go uspokoić.
Gdy wszedłem niepodniosła głowy, jakby niespostrzegając mego powrotu, przeciągłym, smutnym głosem nuciła nastepującą piosenkę:
Ogródek moją ręką sadzony
Miałam, w nim pełno lilii i róż,
Taki był śliczny, taki zielony
Ale w nim kwiatki powiędły już.
Jeden mi kwiatek został na świecie,
Z kwiatów najdroższy, to moje dziecię!
O rośnij rośnij kwiatku kochany, życia rozkwitaj mi!
Gdy ręką śmierci zwiędniesz zerwany,
Któż żal utuli, otrze me łzy?
Poruszyła kołyskę, a dziecie przestało płakać, uspokoiło się na glos matki i tej piosnki. Zbliżyłem się do ujrzało na nowo płakać poczęło. Marya niezważając na mnie