Strona 36
tylko czarne, wielkie oczy, w których jeszcze ostatek przechował się życia: resztę uczucia pogrzebała w trumnie dziecięcia Pewnego dnia zastałem ją siedzącą w tej samej postawie, w jakiej wychodząc przed kilką godzinami ją zostawiłem. Na kolanach trzymała skrzypce moje, i pieściła się z niemi jak z dziecięciem, kołysząc, i całując zimne drewno instrumentu.
Zadziwiłem się, i łza mi się stoczyła po licach; zbliżyłem się do niej i spytałem co to znaczy.
— To jest moje dziecie! rzekła, w jest dusza mego dziecięcia, ja jej pilnuję i czekam aż się obudzi, i przemówi do mnie.
Opowiedziałem to doktorowi, wpadł na myśl dziwną, którą mi powierzył; radzili mi, abym Maryi zagrał kiedy na skrzypcach, mówiąc, że jakimkolwiek sposobem potrzeba przebudzić w niej czucie i że ma nadzieję wyleczyć ją jeszcze
— Melancholia, rzekł, trudniejszą jest do wyleczenia niż szaleństwo lub obłąkanie; jak w drugich całe złe jest w nazbyt wygórowanem działaniu serca i mózgu, tak przeciwnie w melancholii serce i umysł są jakby sparaliżowane, i lękać się trzeba, aby osoba chora nie wpadła w letarg bezczucia, który ludzie prości głupotą zowią.
Usłuchałem rady doktora, i raz zastawszy Maryą bardziej skłonną do przebudzenia w jej sercu jakich wrażeń, wziąwszy skrzypce, w których od dnia śmierci dziecięcia pozrywane były struny, nawiązawszy nowe, zagrałem ulubioną jej niegdyś aryą z Łucyi.
Marya z początku słuchała z uwagą; lecz potem zbladła niezmiernie, poczęła drzeć, i skoczywszy ku mnie z ściśniętemi pięściami zawołała:
— Morderco! zabiłeś moje dziecie mnie chcesz zabić... O! pomnę, pomnę
ja dobrze ten śpiew, tg nutę; to nuta nieszczęścia! to śpiew, którym przebudziłeś miłość w mem sercu, aby je zabić potem, zakrwawić, i poczernić, i wydrzeć mi z duszy wszystkie najświętsze uczucia. Precz ztąd, precz morderco, przeklinam ciebie, i skrzypce twoje! tyś zabił mego ojca i dziecie; na nich wygrałeś hymn pogrzebu. Chciałeś jeszcze zamknąć w tych skrzypcach duszę dziecka, wydarłeś ją aniołowi śmierci, który ją miał zanieść do nieba, zamknąłeś tu... ale ja znajdę sposób... patrz, wypuszczę ją na wolność;... lepiej żeby była w niebie, niż pod mocą twoją, zaklęta w tym instrumencie, rozbiję go na kawałki, aby uwolnić duszę mego dziecka!
To mówiąc wydarła mi z rąk skrzypce i rzuciła je na ziemię, uderzając w nie nogami;... a rozbite skrzypce wydały jeszcze jęk ostatni, jakby na prawdę dusza dziecięcia w nich mieszkała, i teraz opu-