Strona 37
szczając je ostatnim jękiem pożegnania odzywała się do mnie.
Rzuciłem się ku Maryi uniesiony rozpaczą: ona raz jeszcze podniosła rękę do góry i po trzykroć wymówiła: przeklęty! przeklęty! przeklęty!
Te słowa brzmieć będą w mej duszy aż do końca życia..
Niewiem co się stało zemną potem, upadłem bez czucia, zdaje mi się, żem przez chwilę był w grobie, utraciłem rozum, pamięć. Gdym wrócił do zmysłów, gdym spojrzał na świat przez żelazną kratę mego okienka, ujrzałem ludzi wesołych i szczęśliwych, i słońce w całym blasku świeciło rozrzucając na ziemię swoje złote promienie... dla mnie tylko była noc, noc wieczna i bez końca, a uniesiony boleścią wołałem przez kratę błagając aby mi oddano skrzypce, moje skrzypce potłuczone, abym na nich mógł wy-
grać ostatni śpiew rozpaczy przed ludźmi i przed Bogiem.
A w uszach moich brzmiał wciąż ten jeden wyraz: waryat! waryat! i jak dalekie echo, niby odległe wspomnienie odbrzmiewały mu w duszy wyrzeczone przez Maryą słowa: przeklęty! przeklęty! przeklęty!
Z początku uniesiony wściekłością porywałem się na moich dozorców, którzy niewierzyli, że jestem przy zdrowych zmysłach.
Co się stało z Maryą nie wiem wcale...słyszałem tylko... o! ja niewierze, temu, że w owym dniu straszliwym dopuściłem się gwałtownego czynu, że uderzyłem Maryą, że stałem się przyczyną jej śmierci... lecz niewierzcie temu, niewierzcie, W kochając ją mógł żebym to uczynić?.. zresztą któż wie, moie na prawdę jestem waryatem, może w obłąkaniu i szale do puściłem się tego, o co mnie obwiniają.
Boże! mój Boże!... więc ja naprawdę jestem szalony!... Przywiążcie mnie łańcuchem, bo się rzucę, i rozbiję głowę moją o kraty! Na tem skończył, i uniesiony boleścią rzucił się, i szarpnął łańcuch przywiązujący go do ściany, i znowu wołał głosem rozpaczy i błagania, powtarzając raz po raz te słowa tylko: skrzypce! skrzypce!
Doktór i zakonnik, którzy mnie przed chwilą wpuścili do celi, nadeszli na krzyk i śpiesznie otworzyli mi drzwi, obawiając się abym niewpadł w ręce waryata i niedoznał iego wściekłości.
Opowiedziałem im po krótce historyą nieszczęśliwego skrzypka, wstrząsnęli głowami dziwiąc się, że tak wielką ważność przywiązywałem do opowiadania waryata. Prosiłem doktora aby uczynił zadość mej prośbie i żądaniom Juljusza; z początku odmówił mi, potem zastanowiwszy się nad mojem opowiadaniem rzekł do mnie.: