Strona 40
że zapewne wyszło ci to z pamięci lub odmieniłeś twój zamiar, gdy pierwszy zapał i wzbudzone w tobie opowiadaniem waryata zajęcie minęło. Jednakże pragnąc przekonać się, jaki wpływ wywiera muzyka na innych obłąkanych, przyniosłem z sobą skrzypce, i udałem się z niemi do celi waryata pod Nr. 17, wiedząc że był niegdyś muzykiem, i że grał dobrze na skrzypcach, ciekawy byłem usłyszeć go grającego, zachęcony twojem opowiadaniem, które tyle dziwnych łączy w sobie wypadków.
Już było ciemno, kiedy wszedłem do jego celi.
Siedział na łóżku z głową zwieszoną na piersi; światło wiszącej na korytarzu po za kratą latarni oświecało twarz jego bladą i znękaną, nie podniósł nawet oczów, kiedy wszedłem, i musiałem go przebudzić z tego zamyślenia, uderzając zlekka po ramieniu.
Podniósł oczy i niespokojne zwrócił na mnie spojrzenie.
— Czego chcesz? zapytał zmienionym głosem, niejestem waryatem, idź sobie precz, i daj mi pokój.
— Przynoszę ci skrzypce, rzekłem. — Zapóźno już, zapóźno! wszystko skończyło się dla mnie; miałem sen tej nocy, ona już umarła, widziałem jej ducha; ale mi przebaczyła i odwołała swoje przekleństwo; dla tego tak jestem spokojny; niedługo może będę, szczęśliwy i cierpieć przestanę.
Potem wziął z rąk moich skrzypce i rzekł:
— Nie jestem Paganinim, abym ci mógł grać jak on na jednej tylko strunie.
— Są wszystkie, czyliż niewidzisz tego?
— Jedna już tylko do mnie należy, i na tej mi się grać samemu niegodzi; gdybym ją zerwał, pękłyby razem z nią ogniwa wiążące mnie z ziemią, a to nie nale-
ży do mnie, lecz do Boga; inne już się na nic nie zdadzą i żadnego nie wydałyby dźwięku, grałem na nieb i pękły
To mówiąc zrywał po kolei struny, została tylko czwarta, ostatnia.
Zabiłem ojca, żonę i dziecię: oto były trzy struny ich życia, pękły już; patrz to ja sam je zerwałem; ostatnia jest moja struna; gdy i ta pęknie, ja żyć przestanę.
Oddał mi skrzypce i jeszcze rzekł do mnie:
— Teraz idź precz, i nienudź mnie więcej, a jak ta struna się zerwie, przyjdź wtedy, moje przeznaczenie się spełni.
Odwrócił się twarzą ku ścianie i położywszy na łożu udał śpiącego, a ja ani słowa już więcej wybadać zeń niemogłem. Powróciłem do siebie, i oto cala moja powieść. Zdaje się, że wróci do zdrowia, i będzie go jeszcze można wyleczyć z szaleństwa; jest teraz cichy i pokorny, i ani razu niesłyszałem odtąd, aby się więcej