Strona 46
3.
Wilya Świętego Andrzeja przyszła,
Do wróżb Wisława czyni przybory,
Spragniona czeka wieczornej pory,
Wcześniej do swojej komnaty wyszła.
Po starą Martę zaraz wyseła;
A na usługi wiedma gotowa
Przyniosła węgli, ogień roztliła,
1 czarodziejskie wymawia słowa.
Naprzód stopiony wosk w wodę leje.
"Cóż?" pyta dziwcze; — a Marta dumna,
Ostygły przedmiot biorąc, w głos śmieje,
Klasnęła w ręce, i rzekła: "trumną!"
Łza się stoczyła na twarz dziewicy,
Uśmiech uleciał, i znowu błysnął,
Wzrok spotkał obraz Boga rodzicy,
Tajemny smutek serce jej ścisnął.
— "Młodo mam umrzeć, Marto mówicie
Czy choć do grobu pójdę nie jedna?
Jak mi to nudne upłynie życie?"
— "Zaraz! zobaczę panienko biedna!"
I znowu Marta soki z ziół ziewa,
Z łułku, sawiny, i macierzanek;
Klasnęła w dłonie rada, szczęśliwa,
Bo dobra wróżba: "będzie kochanek!"
Dziewicy radość w twarzy błysnęła,
I myśl o śmierci, i myśl o trumnie,
Jak się zbudziła, tak i zasnęła.
— "Jak wy, umiecie, rzekła: rozumnie
Wróżyć nam przyszłe losów koleje.
Jeszczebym Marto usłyszeć chciała,
Czy się wypełnią moje nadzieje,
I czyli długo będę czekała?
Jeszczebym chciała wiedzieć nazwisko,
Które mój przyszły nosi kochanek,
I czy daleko szczęście — czy blisko,
Czyli on z sercem weźmie mój wianek?"