Strona 56
Ty kochasz! — Czemu mnie nie przeklinasz?
Jam winien, jam cię zgubił na zawsze !
Na moją, głowę niech padnie wzgarda;
Cóż, — choćbym błagał, — wszystko daremnie!
Oni są zimni, dusza ich twarda;
Po cóż swą miłość złożyłaś we mnie?
Ty mi chcesz jeszcze wmówić nadzieję,Że słońce nasze zaświeci pięknie;
A ja z rozpaczy łzy gorzkie leję,
Ach, przestań, przestań, — serce mi pęknie!
Gdybym ja zginął — ja sam; lecz miła,
Ty musisz cierpieć za zbrodnie cudze!
Lecz — żem cię kochał, zbrodniaż to była?
A ja cię dzisiaj skargami trudzę,
Zamiast przełamać kraty więzieniu,
I unieść ciebie, — ja jeszcze marzę,
Że my Wisławo, pójdziemy w parze
Przez ten świat zimny trosk i cierpienia;
I że twój ojciec na to zezwoli,
Bym ja — bez herbu, wszedł w jego progi,
Bym posiadł ciebie!
WISŁAWA.
Dymitrze drogi,
Ty cierpisz?
DYMITR
Wzgarda serca nie boli,
Ale w tem cierpię, że ty...
WISŁAWA.
Mój luby.
Po co żal? — chociaż dzieli nas krata,
Ja zdołam wyjść ztąd;
DYMITR.
I gdzież? — do zguby!
Powiedz gdzie pójdziem? — na koniec świata i
Powiódł bym ciebie, drogi aniele!
Na rękach moich poniósł bym wszędzie;
Bo jakież dla mnie życie tu będzie,
Jeżeli z tobą byłbym w rozdzielę?
Ja inny dawniej byłem... o! wcale;
Pełen poświęceń dla łudzi, chwały,
Teraz zapomnę o przeszłej chwale,
Duch mój znikczemniał, pieśni skarlały.
I już nie umiem z strun mojej lutni,
Jednego nawet wydobyć dźwięku,
I same struny rwą mi się w ręku,
A pieśń mię zaraz znudzi, osmutni.