Strona 7
tka, gdyby żyła, ona zaszczepiła w sercu córki pierwsze zasady moralności i cnoty; lecz Marya dzieckiem jeszcze była wtedy, gdy ją utraciła, a teraz w własnem tylko sercu znajdowała siłę do postępowania dalej tąż samą drogą i w niem czerpała wszystkie natchnienia swoje. Ojciec kochał ją bardzo, lecz nie ją jedną tylko, kochał sztukę, i więcej może od Maryi. Dziewica przywykła patrzeć na wszystko oczyma ojca swego, ceniła ją także, i w ojcu nietylko kochała dawcę dni swoich ale wielkiego muzyka.
W samotności i odosobnieniu szukając pokarmu dla myśli i duszy Marya natrafiła książki, które lubo nie zatarły w jej sercu szlachetnych uczuć zaszczepionych od dawna, jednakże przebudziły w niem nowe wyobrażenia i domysły; a Marya znając świat tylko z książek, ubrany w fantastyczne jakieś barwy, z książek nauczyła się kochać go, czuć i myśleć,
a ze wszystkich wrażeń najsilniejsze na niej robiła poezya i muzyka.
Dziewica rozkochana w tych cudnych ideałach, jakie natrafić można w książkach, nauczyła się cenić poetę jak bożyszcze jakie, i sercem już tęskniąc do tej miłości, która się w niem miała niezadługo przebudzić, powiedziała sobie "jeżeli zrobię wybór kiedy, to nikt inny niepozyska mojej miłości tylko muzyk albo poeta!"
Wtenczas dopiero odgadłem, dla czego Marya z tak rzewną czułością odczytywała upuszczone jej przez Gustawa wiersze... On był poetą, był więc jej ideałem, jej wymarzonym kochankiem. A przecież nie kochała go jeszcze, tylko przygotowywała serce do tej miłości, bo już kochała owoc myśli, jego natchnienia dziecie...
Radość wstąpiła w serce moje, sam jeszcze niewiedziałem wtenczas dla czego, później dopiero odkryłem przyczynę. Miłość dla Maryi już się przebudziła w sercu
mojem; nie dla tegoż tak pilnie starałem się zbadać jej charakter, jeżeli nie w zamiarze, abym odkrywszy słabą jej serca stronę, ztąd mógł uderzyć i wzajemnej dopukać się w niem miłości. Odgadłem jakie były pragnienia dziewicy, muzyk albo poeta, wielki tylko i nieśmiertelny miał zostać kochankiem Maryi.
Odtąd pokochałem, sztukę przez miłość dla Maryi, bo ona miała być mi pomocą do pozyskania jej serca. Z zapałem oddałem się muzyce i całe dnie przepędzałem z skrzypcami w ręku, przełamując Wszystkie trudności, jakie w początkach częstokroć zniechęcają uczącego się. Uśmiech Maryi, słowo pochwały wyrzeczone przez nią, albo łza skrycie spływająca z oka na dźwięk muzyki, gdym w wieczór przychodził do jej pokoiku grał jej, a nade wszystko ta uroczysta cisza, z jaką słuchała mego grania, były dla mnie dostateczną nagrodą wszelkich trudów.